środa, 31 grudnia 2008

Kiepskie oznakowanie świętokrzyskich szlaków

Podczas poświątecznej wycieczki w Łysogóry miałem okazję przyjrzeć się oznakowaniu szlaków najważniejszego pasma Gór Świętokrzyskich. Okazało się, że od Nowej Słupi aż po Łysicę niemal wszystkie tabliczki wskazujące kierunek są połamane. Turyści nie znający trasy muszą liczyć na swoją znajomość mapy, na domiar złego ocalałe tabliczki wskazują kosmicznie zawyżone czasy przejścia (4,5 godziny z Łysej Góry do Kapliczki Świętego Mikołaja i 2 godziny z Kapliczki na Łysicę mówią same za siebie, nawet na kolanach można pokonać te odcinki o wiele szybciej ;-)).

Łysogóry to jedno z bardzo nielicznych oznakowanych miejsc w Świętokrzyskiem. Zastanawia mnie straszny marazm we wprowadzaniu oznakowania ze strony naszych oddziałów PTTK. W żadnym innym zakątku Polski postawienie drogowskazu z odległością albo czasem przejścia nie stanowi większego problemu. I nikt nie wmówi mi jak trudne jest zaprojektowanie tabliczki, wystarczy ściągnąć szablon z BIP-u PTTK, odpowiednio zmodyfikować (chociażby w darmowym Inkscape), zapisać do PostScript i oddać do punktu, który dotnie literki i pozostałe elementy. Co więcej, w dowolnej szkole podstawowej dzieci mogą zrobić to samo w ramach lekcji techniki, za darmo i bez łaski.

Dlaczego więc nie mamy oznakowania? Jeśli nie wiadomo o co chodzi, to zapewne chodzi o pieniądze. Bo przecież trzeba zrobić przetarg, zdobyć milion zezwoleń na przybicie gwoździa do drzewa itd. itp. Szkoda tylko, że tracimy na tym my wszyscy.